GOO GONE!!

Niby miało być technologicznie a tu się trafiło coś co uratowało mi już kilka razy przysłowiowe cztery litery.

Ale może od początku – ostatnim czasem wróciłem to wytrawiania płytek klasyczną metodą, bo to ni było nic skomplikowanego a i na estetyce tym razem nie zależało więc marker i zacząłem rysować ścieżki na laminacie. Teraz trzeba dodać, że to była chwila, ta chwila kiedy właśnie trzeba było to zrobić i miałem na sobie koszulę – no przecież święta to jakoś trzeba wyglądać.

Pisak którego używałem nie sechł zbyt szybko a dodać muszę, że piszę lewą ręką a resztę ogarnia prawa ręka więc pisałem po laminacie po prawej stronie, żeby było mi go łatwiej wycinać i… mankiety uwalone pisakiem. Trudno, lubiłem ją ale tak już bywa. Zmieniłem koszulę i tę zostawiłem na szmatki – no nic się nie marnuje 😀

Ale o co chodzi? Właśnie – dzisiaj dostałem taki preparat nazywa się goo gone i jest amerykański – sprawdziłem na koszuli i ona “znów żyje”

Pogrzebałem trochę i okazało się, że to jest uniwersalny odplamiacz, który radzi sobie z trudnymi plamami które mogą powstać na różnych powierzchniach więc… Poszły testy.

Odplamiłem dywan, ale potem trzeba było go całego wyczyścić, pozbyłem się śladów asfaltu, który nazbierałem jeszcze w lecie a szybkie mycie nie załatwiało sprawy i…

Chodzi o to, że jeśli mieszkacie z kimś kogo bardzo – bardzo denerwuje wasze hobby, że to tylko robi pamiątkowe plamy albo lubicie sobie coś ładnie wyczyścić bo to był wypadek to goo gone. Z resztą zobaczcie gdzie kupić goo gone!

Zdjęć nie będę pokazywał, bo w sumie to nie ma nic wspólnego z treścią tego bloga a to tylko taka ciekawostka 😀

Nie dajcie plamy a jak już, to miejcie goo gone pod ręką 😀

Dodaj komentarz